Wywiad z Marią Makuch

maria makuch

Dzieci czują niesprawiedliwość

Rozmowa z Marią Makuch o najbardziej koszmarnych bohaterach dziecięcej literatury, Koszmarnym Karolku i Matyldzie Roalda Dahla, i o tym, że dzieci (nawet te koszmarne czy też „niegrzeczne”) są tylko dziećmi i czasami muszą coś spsocić.

– Kim jest dla Pani Karolek?
– Dla mnie jest on czarnym bohaterem z westernu. Wszystkie postaci z książki z Karolkiem na czele są w pewien sposób emblematyczne. Nawet ich przydomki – Wredna Wandzia, Jędzowata Jadzia czy Doskonały Damianek – to już pewne etykietki, przewrotne wizytówki danego dziecka. Nie jest to psychologicznie prawdopodobne, bo wszyscy mają i dobre, i złe cechy. Karolek też przejawia czasem…

– …dobre cechy? Umiarkowanie dobre cechy?
– Umiarkowanie dobre cechy, ale jest w tym uosobieniem dziecięcej nieznośności, niepokory, przenikliwego widzenia świata dorosłych. Dostrzegam tutaj bardzo dużą paralelę z twórczością Roalda Dahla. Chociaż oczywiście Dahl to inny poziom literacki i inna epoka, niemniej jednak był on, moim zdaniem, prekursorem odkłamywania literatury dziecięcej. Był niesamowicie odważny w tym, co robił, gdyż łamał wszelkie stereotypy. W Ameryce oddawano jego książki, biblioteki odsyłały egzemplarze „Charliego i fabryki czekolady”, podobnie w Polsce biblioteki pozbywały się tomików Karolka, zgorszeni rodzice pisali listy, żeby wyrazić oburzenie nikczemnym zachowaniem głównego bohatera. Seria zaczęła się ukazywać w atmosferze skandalu, była to bowiem pierwsza wydana w Polsce współczesna książka, która łamała pewne tabu w kreowaniu bohatera, a właściwie antybohatera dziecięcego. Dahl jest uznanym klasykiem, natomiast w przypadku Karolka pojawiły się książki dla dzieci młodszych przeznaczone do samodzielnego czytania, typowe chapter booki. Dzieci je uwielbiały, bo w końcu w skrytości ducha identyfikowały się z bohaterem, albo czuły satysfakcję, że czarny charakter wpada w opresję i czeka go surowa kara. A według recepty Roalda Dahla dziecko lubi czytać o niesfornych, niepokornych bohaterach, których ciemiężyciele ponoszą konkretną karę. 

– Dzieci czują sprawiedliwość.
– Tak, czują sprawiedliwość i lubią, gdy ona zwycięża.

– I niesprawiedliwość też czują i rozpoznają.
– Dzieci, tak jak dorośli, bywają chciwe, lubią pieniądze, lubią się objadać słodyczami i innymi niezdrowymi potrawami, w związku z tym czasem widzą w swoich rodzicach niesprawiedliwych opresorów, którym wszystko wolno. Stąd fraza: „moi skąpi, nikczemni rodzice”, którą w książce czasami wypowiada Karolek – dziecko w danym momencie w ten sposób impulsywnie myśli. Jest przenikliwy, bardzo inteligentny. A przy tym ma niesłychanie twórczy umysł, więc jest też kopalnią pomysłów, psikusów, złośliwości.

– I to są gotowe scenariusze, co można nabroić.
– Niemniej prawie zawsze wpada w pułapki, które sam zastawia, więc w tych koszmarnych historiach występuje pewien morał. Chociaż nie zawsze tak się dzieje i to też mi się podoba. Karolek jest taką trochę uproszczoną męską Matyldą Roalda Dahla. Bo Matylda była naprawdę… 

– …nieznośna.
– Ona intelektualnie przewyższa swoich rodziców, potrafi rozprawić się z upiorną dyrektorką szkoły panną Trunchbull, więc to jest bardzo prekursorskie pokazanie świata z dziecięcej perspektywy, wyprzedzające dzisiejszą epokę. 

Rozmawiała Paulina Tracz, Znak Emotikon

Fot. Michał Lichtański 

Cały wywiad do przeczytania na stronie: https://www.wydawnictwoznak.pl/wydarzenie/Dzieci-czuja-niesprawiedliwosc/4016

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *